dzisiejszy wątek: forma i materia... 2007-11-23 14:48:12

jestem typem człowieka, który nie jest sobą, niezależnie od sytuacji, którego tak emocje ponoszą ponad przeciętną. Nie cierpi oszustów, a sama jest więźniem swojej oszukanej psychiki. bo raz jest tak, innym razem inaczej. brak stabilizacji, jedności, stałości - tak bardzo niemożliwej.
i zarazem normalne jest właśnie to, że nie mogę być stabilna i myśląca i stała zawsze.

'forma nadaje kształt materii'

co nadaje kształt mojej materii? otóż jest to wszystko to, co na mnie w danym momencie wpływa. albo podnieci. to oczywiste: on spojrzy (akcja) to budzi się we mnie podnieta (reakcja), czyli na przykład akcja z reakcją tworzą moją chwilową materię. ile jeszcze foremek może istnieć do mojego ciasta (materii)?


na przykład teraz: siedzę i sama nie wiem dlaczego mam taki wspaniały humor.
może to objaw choroby zwanej kobiecością? doprawdy nie wiem. bo akurat nie przypominam sobie żadnej konkretnej formy nadającej mi w tym momencie kształt. jest mi tak dobrze, tu w tym domu. samej. i tak pięknie jest za oknem.
za chuja nie chcę tego zmieniać.
i przeklinam bardziej. ale nie przeszkadza mi to. ważne jest to, że jest mi teraz dobrze. może nie znam formy, bo za dużo ich na mnie ‘naciska’? i to jest powodem mojego dobrego humoru?
wszystkie chwile, momenty, sekundy, ułamki sekund tworzą w nas chwilową, szczęśliwą materię, która pstryka zdjęcia. a fotografie 'drukują się' i składają w albumie naszych umysłów (zapamiętujemy je). no i mamy wspomnienia.
ale sam fakt, że pstrykamy zdjęcia, które są tak wspaniałe w momencie pstrykania daje kolejny dowód, że nic nie jest trwałe. ale wszystko co dobre, ląduje w 'albumie' :).

skomentuj (2)

Księga Gości